Kontakt do psychoterapeuty

Kontakt do psychoterapeuty

niedziela, 18 września 2022

Email Patryka czyli swoista spowiedź online

list nofap

Cześć Marcin. 

Po długich przemyśleniach postanowiłem do Ciebie napisać tego maila. Chcę się w nim podzielić swoją historią, która być może wpłynie pozytywnie na innych. Pomoże też mojej osobie, bo nie ukrywam że nie znajduję się w fajnej sytuacji. Od razu zaznaczę że wyrażam zgodę na opublikowanie tego maila a nawet będę za to wdzięczny jeśli mógłbyś zrobić to dla mojej skromnej osoby. Mój wywód będzie też dość długi ale chcę przedstawić wszystko jak najdokładniej. Nie mam też komu opowiedzieć o swojej historii więc będę wdzięczny jeśli chociaż dasz znać, że ją przeczytałeś. Jak już wspomniałem w swoim otoczeniu nie ma osoby do której mógłbym napisać, nie chodzę na żadną terapię i w ogóle krępuję się o tym mówić więc chyba łatwiej będzie mi to napisać na klawiaturze, co myśle i co czuję. Mam też głębokie przekonanie że być może swoją opowieścią dam do myślenia innym czytającym Twojego bloga a pewnie są to tysiące osób które już się z nim zetknęły. 

Zacznę od tego że po długich latach w końcu zrozumiałem swój problem z uzależnieniem i dlaczego w moim życiu jest tak jak jest i dlaczego było tak jak było. A krótko mówiąc nie było kolorowo patrząc z perspektywy kilku lat wstecz. Kiedyś gdzieś przeczytałem że uzależnienie to przykrywka przed jakimś problemem, że to tuszowanie i zakrywanie tego problemu który mamy. Bezwzględnie się z tym zgadzam, gdyż zauważyłem u siebie właśnie ten przypadek. Że używam pornografii i masturbacji (ale w sumie niestety głównie tego pierwszego) by ukryć swój problem i ból. Nawet wyszukałem ten cytat i brzmi on "Każdy nałóg bierze się stąd, że człowiek nieświadomie wzbrania się przed stawieniem czoła własnemu bólowi i przejściem przez ten ból" i autorem jest Eckhart Tolle. Wynika z tego że musimy poradzić sobie z tym bólem i stawić mu czoła bo inaczej będziemy tkwić w błędnym kole. Zgadzam się z tym. 

Teraz krótko o mnie. Moje imię już znasz i jest prawdziwe. Pochodzę z małego miasteczka na zachodzie Polski. Generalnie można by powiedzieć, że normalny facet koło 30 ale właśnie tak nie do końca. Mimo że dzieciństwo miałem w miarę udane to okres dojrzałości nie był u mnie łatwy. Cierpię na pewną chorobę która jest nieuleczalna na ten moment i która sprawia że moje zdrowie nie jest takie same jak u moich rówieśników. Mam mało siły i mięśni a także szybko się meczę. Mam tak od około 13-14 roku życia. Chciałbym żeby to było jako ponury sen z którego rano się wybudzę i będę miał chęci do życia, chęci do działania, że będzie mnie rozsadzać energia i siła. Rzeczywistość jest jednak ponura jak jesienny dzień za oknem przez które patrzę pisząc ten mail do Ciebie. Nie chcę się na siebie żalić ani Ci przynudzać jak to u mnie źle, chciałbym mieć siłę do działania i żyć normalnie jak inni ale szczerze mówiąc z tą chorobą średnio mi się to udaje. Kiedyś wierzyłem że z czasem się coś zmieni, że będę sprawny fizycznie i psychicznie jak moi kumple i o ile psychicznie się trzymam jako tako to fizycznie jest kiepsko. Nie muszę chyba Ci opisywać co kręci młode dziewczyny i kobiety w ogóle i tym facetem na pewno nie jestem ja. Czy jest w tym jakaś moja wina że moja przypadłość przytrafiła się akurat mnie? Wątpię. Żyję dalej, ale dopiero od kilku miesięcy ze świadomością co jest przyczyną mojego uzależnienia. Chociaż mam nadzieję że już za rok będę mógł napisać "co było przyczyną" bo postanowiłem wziąć się za siebie i swoje życie. Zrozumiałem że życie przeszłością nie tylko nic u mnie nie zmieni, a tylko sprowadzi mnie na dno. Na dnie już byłem bo wpadłem kilka tygodni temu w chaser effect. Pragnę tylko odbić się od dna i już nigdy nie wracać do pikseli na ekranie, choćby nie wiem co.

Dlaczego moim problemem jest moja choroba? Bo sprawia mi ból. Niekoniecznie ten fizyczny bo nie przypomina to bólu głowy czy złamanej nogi. Właściwie myślę jak Ci to opisać bo ciężko to zapewne zrozumieć zdrowej i sprawnej w 100% osobie co czuje ktoś inny. Skupię się tylko na tym że mój poziom energii to sflaczała dętka. Ktoś z boku może określiłby to jako depresja ale to po prostu taki objaw choroby. 0 dynamiczności i spontaniczności, czasem coś mi się chce, czasem jest totalny rozpiździel i zrezygnowanie. Wspominam o tym bo może ktoś kto będzie to kiedyś czytał będzie się czuł że ma tak samo jak ja. Choroba odebrała mi prawie wszystko i cholernie ciężko mi jest się z tym pogodzić. Mając 15-16 lat nie miałem takich przygód i przeżyć jak moi koledzy, miałem za to mnóstwo dni w szpitalu. Badania, skierowania, kolejne badania i tak w kółko. Szpital, przychodnia, badania w szpitalu. Nie wiem kiedy pierwszy raz miałem styczność z pornografią i zrobiłbym wszystko żeby nigdy nie mieć tej styczności. Ale co się stało to się nie odstanie i mogę mieć tylko żal że się w to wciągnąłem i nadużywałem. Jednak po lekturze Twojego bloga zrozumiałem że to droga donikąd i że nie chcę tak dłużej żyć. Chcę się zmienić i pomimo choroby która przeszkadza mi w życiu to chcę być wolny od porno tak jak niektórzy chcą być wolni od cukru, od alkoholu itd.

Ostatnio dużo myślałem nad swoim życiem, zwłaszcza nad przeszłością bo to ona rzutuje na to jak czuję się dzisiaj i w jakim miejscu jestem. W pornografii szukałem tego czego sam nie miałem. Czyli dziewczyn i kontaktu z nimi. To było idiotyczne wiem to dobrze lecz kiedyś byłem na to za głupi. Głupio to zabrzmi ale podziwiałem też tych facetów, ich sprawność i to że mają siłę uprawiać seks. Mimo że to pewnie była pewna reżyseria to nie miało dla mnie znaczenia. Ja chciałem być na miejscu tych mężczyzn którzy byli na tych filmikach. Nie mam słów na swoja głupotę i tępe myślenie ale będąc napalonym nastolatkiem pogrążonym w chorobie która utrudnia życie mam nadzieję że nie wygląda to aż tak żenująco. Nie miałem wzorca jak powinien się czuć zwykły młody facet mający 18 lat. Ja ciągle byłem spocony przy najmniejszym wysiłku i wszystko robiłem po najmniejszej linii oporu co chyba nie muszę opisywać że nie przysparzało mi dużo okoliczności do zawiązywania nowych znajomości. Miałem kilku kolegów i nie byłem jakimś odludkiem ale też nie były to jakieś dynamiczne osoby, które brylowały w szkole i poza nią. Moje przekleństwo to mój organizm i ciało które nie pozwala mi przeżywać fajnych chwil i tego co powinien przeżywać każdy młody facet. Namioty, wyjazdy nad jezioro. Bycie cichym i spokojnym również mi nie pomagało a jeszcze ta choroba... Aż chce mi się płakać z tych wspomnień które teraz odżyły. A nawet gdy w pewnym czasie zmieniłem swój charakter to nie mogłem uzyskać tego na stałe bo ciągle problemy zdrowotne pokazywały mi miejsce w szeregu. Taka bezsilność gdzie umysł chce ale ciało nas blokuje, ciężko mi to nawet wytłumaczyć bo syty nie zrozumie głodnego. Ale jak już zauważyłeś muszę się wygadać choćby nawet tak za pomocą klawiatury. To jednak jest dla mnie bardzo ważne. Samo wysłanie tego maila to będzie dla mnie duża ulga bo mogłem komuś opisać jak się czuje. Nie mam w swoim otoczeniu nikogo z kim mógłbym o tym pogadać. Zresztą dzisiaj facet musi być twardy i nie może narzekać, tak ciągle wszędzie nam powtarzają. I ja wcale nie mam zamiaru nadmiernie narzekać, bo wiem że nic mi to nie da. Coś może mi dać wyłącznie działanie i zmierzenie się ze swoimi problemami. 

Rozpisałem się już wystarczająco ale musiałem wszystko z siebie wyrzucić. Jest to dla mnie bardzo istotne. Teraz kiedy już zrozumiałem istotę i powód swojego uzależnienia od pornografii to mam nadzieję będzie mi o wiele łatwiej. Chcę wyjść z tego na dobre a nie na jakieś kilkanaście dni a potem powrócić do starych nawyków. Lektura Twojego bloga dużo mi dała i pragnę realnej zmiany swojego życia i zachowania. Pomimo nieciekawego położenia życiowego w którym się znajduję nie zamierzam dalej tkwić w starych przyzwyczajeniach. Uzależnienie od filmów, zdjęć porno itp. z niczego mnie nie uleczy a tylko zatuszuje mój ból. Tuszowałem go tyle lat że w końcu czas powiedzieć zdecydowane dość. Zapewne piszę chaotycznie ale targają mną emocje w chwili kiedy piszę tego maila. Postanowiłem kategorycznie rzucić ten porno syf, bo z niczego mnie on nie wyleczy. Dodatkowo ostatnio pojawiła się iskierka nadziei w tym, że na moją chorobę jest testowany pewien lek hormonalny, który mógłby pomóc w mojej chorobie. Chcę też mieć wolną głowę od tych treści, które przez kilkanaście lat źle na mnie wpływały. Zawsze miałem głowę pełną pomysłów i niekiedy inni się dziwili skąd mam tyle energii i pomysłów. Potem jednak można powiedzieć że choroba mi to zabrała a uzależnienie było chwilową radością, ale tak naprawdę to wyłącznie syf. Obserwowanie jak inni uprawiają seks to żałosne. Pewnie gdyby nie porno to trafiłbym na alkohol czy narkotyki bo skoro cierpiałem przez swój ból to na każde uzależnienie byłem wyjątkowo podatny. Tyle że narkotyków zawsze się bałem a alkohol mi nie smakował, szczególnie brzydzi mnie smak i zapach wódki. Wiem, to dziwne w Polsce ale już tak mam że do alko pociągu nie mam. Porno wciąga łatwo i jest na wyciągnięcie ręki i był to zagłuszacz moich problemów zdrowotnych. 

Rozpisałem się i chyba zawarłem w tym mailu najważniejsze rzeczy które chciałem. Wiem, że wszystko zależy ode mnie i już nie mogę dłużej zwalać wszystko na moje problemy zdrowotne choć przecież mógłbym to zrobić bo to łatwe. Inni mają problemy rodzinne, finansowe czy inne przeróżne i też mogą mieć swoje wymówki. Ja już tak dłużej nie chcę i moim celem jest teraz wyprostować swoje życie. Upadłem na dno ale chcę się z niego odbić i wziąć na klatę swoje problemy jak robi każdy prawdziwy facet. Nie wiem gdzie mnie to zaprowadzi, ale spodziewam się mocnych skutków odstawiennych czyli tego flatline. Już jeden taki okres przechodziłem i faktycznie nie jest to najłatwiejsze żyć w takim stanie. Ale z czasem było lepiej i zamierzam podążać tą drogą. Na tego maila nie oczekuję odpowiedzi bo jak zaznaczyłem już wcześniej to będę szczęśliwy już po samym jego wysłaniu. Reszta należy już tylko do mnie i tylko ja mogę rozwiązać swoje problemy i ból. Żadne uzależnienie nigdy tego za mnie nie zrobi, zresztą nie zrobiło tego od 10-15 lat więc wiem jak to jest. Może też naprowadzę inną osobę która ma przypadek podobny do mojego że bardzo ważne jest zlokalizować źródło swojego bólu i stawienie mu czoła. Nie mówię o żadnym oglądaniu filmików motywacyjnych czy innych tego typu bzdur bo po sobie widzę że to nie działało lub działało tylko chwilowo. Ja muszę ogarnąć w jakiś sposób swoją chorobę, poszukać sposobu jak zmniejszyć ten swój ból i pewnie odwiedzić ponownie sporo lekarzy. Najgorsze co może zrobić człowiek to poddać się całkowicie bo wtedy jest już naprawdę ciężko. Ale wątpie by ktokolwiek miał aż tak poważne problemy ze zdrowiem jak ja, wiec moja rada jest taka żebyście szukali rozwiązania i pokonali swój ból. Jeśli myślicie że wasze problemy są poważne to pomyślcie wtedy o mnie i że mam kilka razy ciężej od was. To taki przekaz ode mnie i jeszcze raz dzięki Ci Marcin że robisz dobrą robotę. Ja postanowiłem dać swoją historię i może komuś ona pomoże. Mi pomoże z pewnością bo od dawna chciałem to wszystko z siebie po prostu wyrzucić. Życz mi powodzenia w mojej nowej drodze. 

Pozdrawiam, Patryk.

************

Patryku, dziękuję za tego maila i publikuję go w niezmienionej treści. Odpisałem Ci na niego i życzę wszystkiego najlepszego. 

Ja rozwinę tylko ten cytat który przytoczyłeś w mailu i jak najbardziej polecam Tobie i wszystkim czytającym tego bloga książkę "Potęga teraźniejszości".

"Każdy nałóg bierze się stąd, że człowiek nieświadomie wzbrania się przed stawianiem czoła własnemu bólowi i przejściem przez ten ból. Każdy nałóg od bólu się zaczyna i na nim też się kończy. Niezależnie od tego, co jest Twoim narkotykiem - alkohol, jedzenie, legalne lub nielegalne psychotropy czy wreszcie druga osoba - używasz czegoś albo kogoś, żeby ukryć swój ból."

16 komentarzy:

  1. W końcu jakiś nowy post ,już zasiadam do lektury!

    OdpowiedzUsuń
  2. Panowie, jak zapatrujecie się na odwyk w momencie braku partnerki? Dodam, że nigdy jej nie miałem, ani w relacji seksualnej, ani zwykłej młodzieńczej typu: buzi-buzi. Idealizowanie seksu doprowadza mnie do szału. Wiem, że wszyscy dookoła mają to za sobą, a ja w wieku 26 lat zbliżam się granicy wstydu i pogardy, wszystko przez mój skrajny introwertyzm okresu dzieciństwa i brak umiejętności społecznych (teraz wyszedłem już na prostą, ale o kilka lat za późno).
    Jak normalna kobieta zareaguje na faceta, który przez prawie 30 lat nigdy nie pobzykał? Pseudo motywacyjne gadania, typu: zajmij się samorozwojem, sportem, czytaniem, pasją jakoś do mnie nie przemawiają. To tak jakby ktoś powiedział, że mam przestać jeść zamiast załatwiać cyklicznie potrzeb fizjologicznych na sedesie. Mam naturalną potrzebę bycia blisko jakieś kobiety, którą obdarowałbym całą swoją energię seksualną, zamiast marnować ją na masturbację do porno obrazków w mojej głowie...
    Jeszcze jak dodamy wywrócony do góry nogami rynek matrymonialny, w którym młode kobiety mają ego wypier***one w kosmos, to moja przyszłość rysuje się w szarych barwach. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jest za późno (wiem, że brzmi to jak kołczingowe pier...nie). Początek Twojej wypowiedzi brzmi jakbyś mnie opisywał. Mój pierwszy raz był po 30, oczywiście wszystko przez uzależnienie od porno i masturbacji (teraz to wiem, wtedy nie zdawałem sobie sprawy). Napiszę jak to było u mnie, może Ci to pomoże, albo chociaż da nadzieje.
      Kiedy się poznaliśmy byłem po trzydziestce, Ona w tym samym wieku. Nie szukałem seksu tylko kogoś z kim mogłem pogadać i/lub spędzić czas. Jakoś tak wyszło, że zaiskrzyło między nami i poszliśmy do łóżka. W końcu upragniony, przerabiany miliony razy w fantazjach, pierwszy raz i... Nic z tego. Z braku standardowych dla mnie bodźców (porno) penis odmówił posłuszeństwa. Oczywiście zrzuciłem to na stres (co było prawdą, choć nie całą). Po kilku minutach moja partnerka przejęła całkowicie inicjatywę i akcja zakończyła się pełnym sukcesem.
      W innych kwestiach:
      1. Odwyk jak najbardziej tak. Im szybciej tym lepiej (poczytaj tego bloga, dowiesz się w co się wpakowałeś i ile Cię będzie kosztowało wyjście z tego gówna). Nie ważne, że nie masz partnerki.
      2. Ludzie w Twoim wieku nie opowiadają na randkach o historii związków czy aktywności seksualnej (o tym myślimy my - 30 letni prawiczkowie). Przyjdzie czas i ochota wtedy uprawiają seks i już.
      3. Nie skupiaj się na "bzykaniu". Życie to nie porno. Stwórz głębszą (choć trochę) relację - to ułatwia sprawę.
      4. Jeżeli chodzi o seks, kobiety w Twoim wieku mają zazwyczaj na tyle doświadczenia, że wiedzą czego chcą i jak to osiągnąć, więc jak nadejdzie ten moment to Tobą pokieruje (trochę jak w tańcu).
      5. Samorozwój, pasja itp. to niestety nie bzdury. Po pierwsze jak chcesz zerwać z porno to musisz się czymś zająć, a po drugie o czymś musisz z dziewczyną rozmawiać (rozmowa, nawet o bzdurach, jest wciąż bardziej skomplikowana niż dialogi w pornosach).
      6. Rynek matrymonialny... nie jestem pewien czy wpisujesz właściwe kryteria wyszukiwania...
      Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem.
      Powodzenia

      Usuń
    2. O Stary, dzięki za komentarz. Wlałeś we mnie trochę otuchy. Czytając ten blog doszedłem do wniosku, że chyba nie jest ze mną tak źle. Oglądałem rzecz jasna porno, miałem swoją "filmotekę" na komputerze, ulubione aktorki, kategorie, pozycje etc., ale nigdy nie cierpiałem z powodu braku erekcji (raczej wręcz odwrotnie, prawie codziennie rano stoi jak drąg), a kiedyś od samego zagadania do laski w budce z lodami (rozmawiało się bardzo miło i przyjemnie) poczułem jak siusiak zaczyna się wypełniać krwią.
      Z dziewczynami był i jest problem z kilku powodów - jako dziecko byłem skrajnym introwertykiem, co wykorzystywali moi rówieśnicy, nie potrafiłem zawierać nowych znajomości. Miałem potężny trądzik, owalną twarz, zero wiedzy o zagadywaniu, męskiej modzie, stylizacji itd. Lata 2012-2020 spędzałem w męskim gronie - najpierw technikum, żeby zdobyć zawód (prawie brak dostępu do kobiet), potem: studia zaoczne na polibudzie + praca = brak życia prywatnego, podczas gdy inni mieszkając w akademiku chlali i dymali się z kim popadnie. Dziś jestem specjalistą IT w międzynarodowym banku, mam kupę kasy (a wciąż jestem młodszym specjalistą), kupiłem mieszkanie w perstiżowej łódzkiej dzielnicy, ogarnąłem cerę, brodę, fryzurę, ciuchy. Trenuję boks/kickboxing, jeżdzę na rowerze... i nic. Dalej jestem aseksualny dla kobiet i nie wiem z czego to wynika. Być może chodzi o mój charakter i wyraz twarzy. Lubię narzekać, mówić o swoich problemach, mankamentach. Nie potrafię udawać na siłę zadowolonego i tryskającego energią. Co do wyrazu twarzy, to od dzieciństwa do dziś ludzie mi mówią: "Co Ty taki smutny?", "Uśmiechnij się!". Może w tym jest pogrzebany pies...
      Jeszcze apropo kobiet, ja chyba straciłem szanse na ich poznawanie. Zmarnowałem czasy szkolne i studenckie, w pracy mam same mężatki, albo starsze ode mnie singielki, ale słyszałem, że lepiej unikać takich zawodowych romansów. Zastanawiam się gdzie mam poznawać kobiety? Te w moim wieku nic sobą nie reprezentują, ich zainteresowania kończą się na LGBT i przeglądaniu osi czasu na Instagramie. Szczerze to gustuję w laskach starszych ode mnie o co najmniej 10 lat. Wśród nich można jeszcze znaleźć takie z delikatnością, kobiecością i wdziękiem zamiast rozczeniowością, chamstwem i wybujałym ego, o którym pisałem. Co ciekawe, z takimi sdużo przyjemniej mi się rozmawia. Prędzej zagadam do dojrzałej laski, niż 20 letniej "julki".
      NoFap ogarniam od półtora roku, w między czasie był zawód miłosny, który sprawił, że zwątpiłem. Rzuciłem porno, aczkolwiek mam jeszcze w głowie obrazki, które podniecały mnie najbardziej, a patrzenie na nie podczas masturbacji pozwalało mi dochodzić. Słyszałem, że potrzeba sporo czasu, aby naprawić połączenia w mózgu. Teraz największy problem, to marnowanie energii na masturbację. Walę co 1-2 dni i to seriami...
      Zacząłem zażywać NAC, 600mg na dzień. Po pierwszej kapsułce pozbyłem się erotycznych fantazji z głowy oraz chęci walenia. Najpierw wytrzymałem tydzień, upadłem, bo miałem dwa silne bodźce w robocie, w postaci nowej koleżanki i starej, która odłoniła nogi i stopy trafiając w mój fetysz, więc po siedmiu dniach nie wytrzymałem i zwaliłem sobie z zamkniętymi oczami. Potem były upadki po kolejno: trzech, dwóch i znowu trzech dniach, a wszystko przez brak partnerki. Ostatnio trenowałem z kolegą kickboxing na pustej sali. Wparowała na nią młoda laseczka 10/10, która też odsłoniła cudowne nogi i stopy. W rogu sali trenowała sobie na worku. Jak nie trudno zgadnąć, od braku bliskości z kobietą i takich pięknych widoków w moim domu musiałem sobie zwalić, bo zwariowałbym o myśli o niej.
      Także jak dla mnie relacja seksualna z kobietą rozwiązałaby wszystkie moje problemy, ale to tylko moje zdanie.
      Jeżeli chcesz, możesz odnieść się do tego co napisałem, a będę wdzięczny, bo nie mam się komu wygadać.
      PS. Wracając do lat 2012-2020, kolega napisał mi, że zapewniłem sobie ciężką pracą (a nie dymaniem lasek w akademiku) zajebistą przyszłość i dopiero teraz "zaczynam żyć". To powoduje, że szacunek mam u osób 32-35+, a u rówieśników nie...

      Usuń
    3. Fajnie, że pomogłem. Wiem jak ciężko jest znaleźć osobę, która w pełni zrozumie na czym polegają problemy, z którymi się zmagamy. Nie jestem ekspertem. Wszystko co mogę napisać wynika z moich doświadczeń, analiz i przemyśleń (wiem, brzmi poważnie, ale spędzając mnóstwo czasu sam na sam ze swoimi myślami to się musi zdarzyć) więc bierz na to poprawkę.
      Po pierwsze: skup się na pozytywach. Jesteś ogarnięty (stała praca, własny kąt), potrafisz zadbać o wygląd, masz pasję (sport, i to kilka dyscyplin). To wszystko sprawia, że masz punkt zaczepienia (i punkt wyjścia lepszy niż 90% z nas). Tego się trzymaj. Resztę się wypracuje.
      Po drugie: bycie uśmiechniętym i zadowolonym optymistą naprawdę pomaga... ale nie na siłę. Nie ma nic gorszego niż sztuczny uśmiech i hasła, że jest zajebiście cedzone przez zaciśnięte zęby. Oczywiście wieczne narzekane czy mówienie o swoich problemach w rozmowach prywatnych musisz wyeliminować (trudne, wiem, ale jeśli mi się udało Ty też dasz radę). A jak ktoś myta dlaczego jesteś smutny? Zacznij się sam z siebie nabijać i powiedz coś w stylu: "jakbyś miał taki ryj jak ja, też byś był".
      Po trzecie: lepiej się dogadujesz ze starszymi? To się ich trzymaj. Nie ma przymusu bycia z równolatkami.
      Wszystko stopniowo, nie masz szans na zmianę życia w ciągu kilku godzin (a szkoda), ale jest to wykonalne.
      Walcz kolego!

      Usuń
    4. Zainspirowany postem kolegi powyżej o suplementacji N-acetylo cysteiną (NAC), sam zacząłem stosować od kilku dni. Powód był jednak nieco inny. Jako, że jestem po 20 miesiącach bez pmo (rzuciłem to za pierwszym podejściem po 20 latach uzależnienia), już dawno nie mam silnych, niepowstrzymanych pragnień obejrzenia p. czy masturbacji. Te minęły w zasadzie po ok 60 dniach. Został już tylko, wciąż dosyć ciężki flatline i te fatalne, wytworzone podczas odwyku zaburzenia obsesyjno kompulsywne, natarczywe myśli). Do ok 60 dnia pojawiały się w głowie flashbacki, jak u każdego. Po 2 mcach ustąpiły, a pojawiło się coś znacznie gorszego. Chodzi o tzw natarczywe, niechciane myśli na temat oglądanych w przeszłości filmów. Ciężko to wyjaśnić. Generalnie mechanizm polega na tym, że wygląda to tak, jakbym chciał, żeby ten obraz się pojawiał, jakbym chciał o tym myśleć ale tak naprawdę nie chcę. Tak jakby mózg chciał obarczyć mnie za to winą. Szczególnie utkwiła mi w głowie jedna scena, która nie chce odejść. Próbowałem ją blokować, odrzucać, walczyć z nią, ignorować, akceptować i nic nie działa. Zdarza się, że jestem nią bombardowany kilkaset razy dziennie ( potrafi się pojawiać w głowie co 5-10 sekund przez godzinę) a innym razem tylko kilka razy na godzinę) To jest okropne, frustrujące i dołujące. Czasami mam wrażenie, że to nigdy się nie skończy skoro już tak długo trwa (18 mcy) Miałem też w życiu inne myśli obsesyjne, ale za każdym razem ich akceptacja pomagała na tyle, że pojawiały się okazjonalnie. Z tym jest zupełnie inaczej. Aż trudno uwierzyć, że mózg może wracać do zdrowia aż 2-3 lata, ale biorąc pod uwagę fakt, że dalej jestem w dość ciężkim flatline (depresja, fobia społeczna, ataki paniki, brak energii, brainfog itd) to chyba to musi tyle trwać po wielu latach uzależnienia. Oczywiście zdarzają się też lepsze momenty a ze 3 tyg temu miałem świetne 7 dni z supermocami. Niestety odeszły. Zobaczymy czy suplementacja NAC (kupiłem tej samej firmy co kolega wyżej) wyleczy mnie chociaż częściowo z tej obsesyjnie pojawiającej się w mojej głowy sceny z p.) . tylko ze względu na nią, zacząłem brać NAC. Byłoby mi znacznie lżej.
      Sorry za chaotyczny tekst, ale mam takiego brainfoga, że mi zaraz łeb odpadnie :)

      Usuń
    5. Żaden ze mnie ekspert od suplementacji, ale czytałem, że warto wspierać NAC witaminą C, dlatego codziennie piję herbatę z cytryną i sok pomarańczowy. Poza tym sama NAC nie jest od "naprawy mózgu". Konsultowałem się ze swoim lekarzem (ze stopniem profesora medycyny) i on nie widział przeciwskazań, aby ją stosować. Niemniej jednak zrobiłem najpierw badania krwi: morfologia, trójglicerydy, cholesterol i próby wątrobowe. Dostałem zielone swiatło. Poza tym warto wydobyć pozostałe dobroci tego suplementu takie jak szybsza regeneracja po treningu. Tak jak pisałem wcześniej: jeżdżę na rowerze, trenuję boks/kickboxing, robię cardio i zdążyłem zauważyć postęp w regeneracji mięśni. Fakt, że wspomagam się jeszcze sauną i zimnymi prysznicami. ;)

      Co do flashbacków z filmów porno, to muszę wrócić do poprzedniego roku. Miałem w maju operację usunięcia wędzidełka (było zbyt krótkie i mega napiętę przy ściągnięciu napletka, lekarz powiedział, że nawet korekcja nic nie zdziała) oraz nadmiaru napletka. Wytrzymałem wtedy bez fapania ok. 30 dni. Bez porno ok. 4 miesiące i po tym czasie wiele "ulubionych scen" wyleciało z głowy i nie powróciło.
      Teraz, kiedy np. rano podczas wysokiego libido mam myśli/fantazje erotyczne, to dotyczą one w 3/4 prawdziwych kobiet: koleżanek z pracy, dziewczyn z siłowni, albo kelnerek z restauracji. Udaje mi się wyobrażać z nimi seks z miłości, a nie mechaniczne ujeżdzanie od tyłu rodem z wytwórni Brazzers - kiedyś moje fantazje wyglądały tylko w ten sposób... Masakra :(

      Problem mam z tym, żeby wytrzymać te kilka dni bez masturbacji. Dziś np. miałem na koncie nieco ponad dwa dni wstrzemięźliwości, ale to wystarczyło, żebym chodził cały nabuzowany. Wpisałem w google frazę: "sklepy odziezowe lodz" i wyświetliło mi się zdjęcie laski 10/10 z pół odkrytymi piersiami i w butach odkrywających stopy. Nie wytrzymałem i zwaliłem. Ciśnienie miałem tak duże, że sperma wystrzeliła w górę jak nabój z pistoletu... Nie pamiętam, kiedy ostanio odczułem taką ulgę i przyjemność.

      Musi się wydarzyć jakiś cud w moim życiu tak jak w przypadku mojego kolegi, który znalazł normalną fajną dziewczynę... na Tinderze. Jak widzicie, mam potężną energię seksualną, którą jestem w stanie podarować niejednej kobiecie, tylko proszę Boga, żeby w końcu gdzieś takowa się znalazła... Tak jak pisałem wcześniej, zero związków, bliskości, seksu przez 26 lat. Wczoraj robiłem cardio na siłce, laska rozgrzewała się ze swoim chłopakiem na bieżni, a potem poszli na strefę z drewnianymi drabinkami. Dołączyło się do nich trzech facetów (chyba ich kolegów, 2-3 lata młodszych ode mnie), każdy z nich 5/10 z wyglądu, ale i tak każdy z nich otrzymał od niej buziaka na powitanie. Ja nie doświadczyłem nawet czegoś takiego. Musiałbym chyba zapłacić jakieś lasce, żeby dała mi buzi w policzek na dzień dobry/do widzenia. Cały czas błądzę i zastanawiam się, dlaczego jestem aseksualny dla kobiet. To jest dla mnie nie pojęte... Jak widzę otyłych brzydali idących pod rękę z fajnymi dziewczynami, to aż mnie krew zalewa, ale chyba tak jak napisał mi kolega wyżej: będę musiał zmienić swój sposób bycia.

      Dziś podczas przerwy obiadowej poszedłem do swojej ulubionej restauracji, tam obsłużyła mnie ta sama młoda dziewczyna co prawie zawsze (może jej się podobam xD). Laska z szerokim uśmiechem podchodzi do mnie z kartą, pyta się co zamawiam. Mówię jej, że coś z pożądanego dania chciałbym wymienić, a ona dalej uśmiechnięta po uszy tłumaczy mi wszystkie szczegóły. Aż mi się głupio zrobiło i ZMUSIŁEM SIĘ do odwzajemnienia uśmiechu, bo laska była przemiła i bardzo ładna. Być może to jest mój nawiększy mankament w relacjach z kobietami, czyli bycie ponurakiem. Jeżeli tak, to czeka mnie tytaniczna praca, żeby to zmienić...

      Usuń
    6. Tak jak napisałem powyżej, typowe flashbacki i pociąg do pmo minął mi po ok 60 dniach. Potem, po ok 2 tyg. spokoju pojawiała się się w głowie ta jedna scena, która męczy mnie do teraz (18 miesięcy). Momentami pojawia się z tak dużym natężeniem, że mam ochotę się zabić. To jest strasznie wyniszczające i potrafi zburzyć dobry nastrój w kilka minut. To nie jest flashback bo te miałem na początku i wiem jaka jest różnica. To jest z zakresu OCD (zaburzenia obsesyjno kompulsywnych). Pewnie bezpośrednio związane z tym, że mózg się wciąż regeneruje.
      Wiem, że NAC nie naprawia mózgu, nie oczekuję tego. Zacząłem go brać, żeby trochę oczyścić umysł i mieć po prostu lżej.

      Jeśli uda Ci się skończyć z PMO, zobaczysz, że kobiety będą inaczej na Ciebie reagować. Będziesz miał inną mowę ciała, inną energię. Wiem po sobie bo czasami, nawet w długim i ciężkim flatline miewam lepsze momenty (chociaż jest ich niewiele). Dopóki nie zerwiesz z tym na dobre, masz niewielkie szanse na zmianę stosunku kobiet do Ciebie. Ja z tym zerwałem za pierwszym podejściem, a byłem uzależniony 20 lat. Fakt, że jestem zawziętym sukinsynem :) Skoro ja mogłem to Ty też możesz tego dokonać. Trzymam kciuki.

      Usuń
    7. Skończyłem z porno prawie siedem miesięcy temu po prawie trzydziestu latach.
      Mój mózg wciąż dochodzi do normy, powoli, ale dochodzi. I tak naprawdę dopiero teraz zazynam widzieć rzeczy inaczej niż dotychczas. Może więc Twoje przekonanie o nieatrakcyjności dla płci pięknej jest tylko w Twojej głowie. Może otrzymujesz sygnały, znaki o tym, że są Tobą zainteresowane. Może nawet mówią to niemal wprost. Problem w tym, że Twój mózg jest tak rozregulowany, że nie przyjmuje tego do wiadomości. Ja tak właśnie miałem.

      Usuń
    8. Jeśli chodzi o idealizowanie seksu, to wszystkim, którzy mają z tym problem (tak jak ja kiedyś) polecam książkę "No More Mr. Nice Guy". Można znaleźć PDF'a w polskim tłumaczeniu. Według mnie dobrze opisuje powyższy problem, ale co najważniejsze pomaga z niego wyjść.

      Usuń
  3. Wystarczy być brzydkim i mieć mały rozmiar żeby szanse na związek były bliskie zera. Wtedy pornografia wydaje się dobrym wyjściem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pornografia jest równie dobrym wyjściem jak alkohol i narkotyki.
      Poza tym sprecyzuj co ma wspólnego rozmiar członka z szansami na związek...

      Usuń
    2. Profesor Lew-Starowicz mówił, że kobiety z własnej inicjatywy dobierają takie pozycje podczas seksu, aby wyrównywały one braki w długości penisa. Mit o dwudziestocalowym, grubym członku jako jedynym, który jest w stanie dać kobiecie przyjemność podczas penetracji pochwy powstał w wyniku rozwoju pewnej branży, z którą faceci z tego forum walczą w swoich głowach. Kobiety z fetyszem penisa można szukać tak jak igły w stogu siana.

      Usuń
  4. Dziękuję Patryku za podzielenie się swoją historia.
    Mnie boli dalej... nie wiem co nie umiem zlokalizować.
    Ciagle sam spycham się do dołka emocjonalnego nawet jak zaczyna mi już iść dobrze. Choć... odbiłem od alkoholu, słodyczy, porno i masturbacji. Depresja to serio dziwna choroba.
    Wiec do Was wszystkich, którzy wychodzicie z tych ciężkich stanów. Pozwólcie sobie na lepsze bo może zdażyć się, że przy poprawie wasz mózg z przyzwyczajenia będzie was chciał wyciągnąć do tego co zna spowrotem tj. Złego samopoczucia itd. Nie dajcie się;)
    Trzymajcie się pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze jakbym czytał o sobie. Ja mam problemy z hormonami i to rujnuje mi normalne funkcjonowanie. Ogarniam to powoli by wyjsc na prostą. U mnie pojawil sie alkohol a porno było od wieku mlodzieńczego i faktycznie zastępowalo mi normalne relacje towarzyskie. Ból samotności i niemożności znalezienia towarzystwa przez problemy psychiczne za ktore hormony też są odpowiedzialne. Wychodze na prostą i ty Patryku się nie poddawaj, bo nie jestes sam.

    OdpowiedzUsuń
  6. czy to normalne że na nofapie po jakimś czasie zanikają poranne wzwody?mam się niepokoić?czy to normalny stan rzeczy i tak powinno być ?

    OdpowiedzUsuń