niedziela, 2 sierpnia 2020

Od zmęczonego i nerwowego do człowieka pełnego energii

udany odwyk nofapchallenge

Drodzy Bracia, po udzieleniu się w innym temacie, uznałem, że opiszę swoją historię, bo może być dla niektórych krzepiąca i dodać otuchy, by walczyć z nałogiem. Jestem czysty ponad trzy lata.

Wybaczcie, jeśli mój post wyda się chaotyczny - ale to z jednej strony, że tak dużo chciałbym Wam powiedzieć, a z drugiej na przestrzeni czasu niektóre spotrzeżenia mogą być umieszczane nie do końca chronologicznie. Fapstronautą byłem przez około 12 lat. od okresu dojrzewania do w zasadzie dorosłego życia 13-25. Odkąd odkryłem fapowanko, robiłem to coraz częściej, przez całe lata. Do momentu, gdy czując bardzo duże rozgoryczenie życiowe, standy depresyjne, myśli samobójcze i szereg innych dolegliwości zacząłem szukać odpowiedzi i znalazłem subreddit NoFap na reddicie. Od tamtej pory zacząłem czytać, wyznania Braci z całego świata, motywować się i podjąć próbę walki z nałogiem - który w mojej opinii nie różni się niczym od alkoholizmu, czy narkomanii, nałogowego palenia. Schematy tego jak nasz mózg na 1000 sposobów potrafi nas podejść by jednak dostarczyć upragniony strzał są wszędzie takie same. *Ważne dla historii jest to, że nigdy nie miałem problemów z poznawaniem kobiet, budowaniem z nimi relacji i konsumowaniu tych relacji. Bywałem w związkach, długich, krótkich, średnich. Teraz jestem w długim. * Co mnie do tego skłoniło ? Zacząłem zauważać, że jest jednak coś ze mną nie tak.

Każdego dnia wstawałem zmęczony. Miałem problemy ze skupieniem się na czymkolwiek. Byłem nerwowy, łatwo się poddawałem, najmniejsze problemy życia codziennego doprowadzały do granicznej frustracji ( szukanie kluczy od samochodu np. ) przy której wręcz syczałem ze wściekłośći. Huśtawki nastrojów 24/7 ukrywane z mniejszą lub wiekszą skutecznością. Ciągłe fatalistyczne myślenie - wszystko się nie uda więc po co próbować ? Odczuwałem takie rozgoryczenie życiem, nic mnie nie cieszyło, miałem myśli samobójcze co 2-3 dzień o których nikomu nie mówiłem. Na kobiety zacząłem patrzeć w sposób pozbawiony człowieczeństwa. Nieważne, czy to była nieznajoma ulicy czy nowa koleżanka, nie obchodziło mnie kim jest i jaka jest jej historia tylko zastanawiałem się nad tym czy byłoby mi z nią dobrze w łóżku i czy istnieje scenariusz w którym dobieram sie jej do majtek. Oglądałem coraz większe ilości porno i z kategorii, które zupełnie mi sie nie podobały. Czesto myślałem sobie " k*rwa serio do tego zwaliłem ? " Ciągle chodziłem zblazowany tzw. brain fog. Ożywiało mnie jedynie myślenie o seksie i tym - oczywiście kiedy znów będę miał chwilę, żeby "zająć się sobą". Uprawiając seks z kobietą, było to mega mechaniczne, a żeby osiągnąć finał musiałem myśleć o obrazach z filmów które oglądałem. Często było tak, że wyłączałem sie w głowie na tyle, że wręcz uciekałem w pamięciówę uprawiając seks z wcale nie odpychającymi kobietami - ale bardziej bym to nazwał masturbacją ich ciałami niż uprawianiem seksu. To z kim uprawiam seks nie miało znaczenia i żadnej wartości. Domyślacie sie pewnie, że abym stanął na wysokości zadania wymagało to tego, aby partnerka wzięła sprawy w swoje ręce w taki czy inny sposób i to najlepiej jak najmocniejszy - jak na filmach. Bo inaczej nic z tego. Co pewnie części kobiet pasowało, ale to było takie hmm... puste. Zdarzało się często, że opadałem w trakcie bez powodu. I nie zawsze udawało mi się osiagnąć szczyt pomimo pracy jak w tartaku.

W najgorszym momencie czułem niepokój, gdy nie ulżyłem sobie 3-4 razy dziennie. I nie miało żadnego znaczenia, czy uprawiałem seks z kobietą danego dnia. Seks jedno, fapowanko drugie. Często żeby osiągnąc satysfakcję musiałem sobie jeszcze po zbliżeniu z kobietą ulżyć ze dwa razy na własną rękę by czuć jakąkolwiek formę spełnienia. Przyszedł taki moment, że myślałem w zasadzie kiedy tylko będę mógł wziąć sprawy w swoje ręce. Mimo tego, że najlepiej mi było załatwiać sprawy we własnym zakresie to mimo wszystko myślałem o tym, aby jednak robić to z jak największą ilością kobiet. Tzn, gdy tylko jakaś dawała mi sygnał, że mogłaby być w jakimś stopniu mną zainteresowana robiłem absolutnie wszystko by wylądować z nią w łóżku. Przez to wplątałem się w wiele naprawdę dziwnych relacji z mniejszymi lub większymi wariatkami. W naprawdę różnym wieku obie strony - ale muszę zaznaczyć też, że w granicy prawa jeśli chodzi o tę dolną granicę. Zdarzyło mi się pare razy wysmażyć frytę w firmowym kiblu by odreagować na stres w pracy. Kolejnym uwłaczającym jako mężczyźnie elementem było to, że w pewnym momencie mając stałą partnerkę w domu z którą seks wystarczyło po prostu zainicjować to i tak biegłem z pracy jak najszybciej, żeby się obsłużyć zanim wróci ze dwa razy. Gdy miała na później w pracy, a ja miałem dzień zdalny to wręcz wmawiałem jej, że musi wyjść wcześniej, żeby coś tam ogarnąć żeby tylko mieć czas szybciej na szlifowanie gryfu. Nie musze chyba wspominać, że zaczynanie jakichkolwiek czynności kreatywnych czy to związanych z pracą czy hobby w zasadzie graniczyło z cudem. Odkładałem najprostsze sprawy w nieskończoność. Jak wspominałem na początku w końcu poczułem, że zniszczę sobie w ten sposób życie jestem g*wnem i nie chcę "przegrać życia" w wieku lat dwudziestukilku. Z pomocą wujka Google trafiłem na Reddit. I tak zaczęła się historia mojej walki . Cały czas czytałem reddit, bardzo pomogła mi appka ReWire Companion - lub coś podobnego w której to gwałciłem przycisk paniki kilkadziesiąt razy dziennie. Moje podejścia trwały odpowiednio tydzień, dwadzieścia kilka dni, 60 dni i teraz najdłuższe ponad 3 lata, może 3,5 - nie pamiętam już kiedy ostatni raz fapałem. Uważam, że dalej jestem fapstronautą, tyle, że nie fapującym. Jak alkoholik pozostaje nim do końca życia i zawsze może zaliczyć powrót. Choć mogę zaryzykować stwierdzenie, że wreszcie jestem panem własnego losu i nawet gdy natknę sie gdzieś na jakąś formę pornografii to po prostu ją ignoruję. Owszem, czuję pewien niepokój, ale nie jest to taka niszcząca chęć nie biorąca jeńców i paląca wszystko wokół. Teraz trochę o plusach. Oczywiście to część bardzo subiektywna, i każdy kto natknie się na ten wątek nie powinien od razu oczekiwać konkretnych namacalnych zmian w swoim przypadku. To nie jest tak, że z dnia na dzień staniesz się superbohaterem. Niektóre apsekty dostrzega się z czasem.

Więc, plusy które zostały zauważone w moim przypadku:

- poprawiła się ostrość wzroku odczuwalnie.
- jakość włosów, paznokci, skóry, oczy stały się bardziej błyszczące.
- spokój ducha
- chęć do robienia rzeczy, taka pozytywna energia życiowa. Chęć zgłebiania nowych hobby
- energia do treningu.
- umiejętność radzenia sobie ze sprawami, nie wpadania w panikę i radzenia sobie z problemami.
 ( bardzo mi to pomogło w przypadku problemów rodzinnych, bo gdy wpadłem w kłopoty dzięki ojcu to bardzo szybko się z nich wygrzebałem )
- chęć poznawania kobiet jako ludzi, nie jako obiektów seksualnych.
- brak wstydu, otwartość.
- tzw. sharp mind, czyli po prostu jasny umysł.
- stany depresyjne i myśli samobójcze odeszły w niepamięć. Co prawda zdarza się mieć gorszy dzień jak każdemu, ale nie jest to już taki dół do którego nie dociera światło. Każdy ma prawo do gorszego nastroju czasem. Jeśli jest mi smutno, dość szybko z tego wychodzę.
- lepsze panowanie nad nerwami, nie wpadam już w niekontrolowaną furię.
- nauczyłem się cieszyć z małych rzeczy. Wyjścia na spacer, czy pobiegać w miłej okolicy. Dzięki regularnym treningom i woli do trzymania diety w ciągu ostatniego półtorej roku schudłem ponad 30 kg. ( 33 dokładnie na dzień dzisiejszy)
- odzyskałem chęć do życia i umiejętność patrzenia z ciekawością i optymizmem w przyszłość.
- wróciła sprawność seksualna na poziomie zdrowego nastolatka, a mam prawie 3 dychy na karku.
- seks z partnerką stał się prawdziwym festiwalem wrażeń. Prawdziwa kraina nowych bodźców i wrażeń nawet kochając się w zwyczajnie prosty sposób.
- otwartość na partnerkę, wreszcie mogę poczuć, że naprawdę kocham się ze swoją kobietą.
- umiejętność planowania krótko i długoterminowego radość z realizacji planów, cierpliwość.
- pewność siebie, potrafię bronić swoich racji, nie boję się problematycznych konfrontacji w pracy. Znam swoją wartość i potrafię być nieprzejednany w dyskusji, a riposty przychodzą szybko i są celne.
- chęć do budowania długotrwałych zdrowych relacji czy to przyjaźń, czy inne uczucia.
i jeszcze wiele rzeczy o których na daną chwilę mogłem zapomnieć.

Drodzy Bracia, teraz chciałbym wspomniec o radzeniu sobie z pragnieniem. Najważniejsze, moim zdaniem zmusić się i z czasem wyrobić sobie bezmyślne odruchy. Masz chęć ? Idź pod zimny prysznic. Natychmiast. Nie myśl o tym, po prostu odkręć ten pie*dolony kurek i właź. - można zacząć od letniej wody. - Zrób 50 burpees. Jeśli nie pomaga, wyjdź z domu, zadzwoń do kogoś, umów sie. Idź posprzątać auto ( jeśli masz). - Poczytaj o historiach innych, w wielu grupach ludzie wzajemnie się motywują. Obejrzyj filmik na YT o plusach nie fapowania. W aplikacji ReWire jest przycisk paniki, który po naciśnięciu wyświetla Ci ciekawy temat na reddicie motywujący lub fakt motywujący. - Opisz jak się czujesz w formie pamiętnika, będziesz sie kiedyś z tego śmiał - #sprawdzoneinfo. Jeśli nic nie działa, rozważ wizytę u Roksany - to już w zasadzie każdy bierze na swoje sumienie i światopogląd. - mówię tylko że taki scenariusz istnieje- ale traktuj to jako ostateczność. Lepiej zaspokoić chęć z kobietą. Ale tu również jest zagrożenie uzależnieniem. Traktować to należy jako broń ostatniej szansy. Nie polecam blokowania stron, bo przecież i tak jak zakładasz blokadę to umiesz ją zdjąć. Jeżeli nie jesteś za bardzo IT Guy to poproś kogoś komu ufasz, żeby zrobił to za Ciebie. Jedyny sens, gdy nie umiesz zdjąć blokady. Podczas okresu walki z nałogiem miałem góry i doliny - jak wspominałem w innym temacie jest to sinusoidalna amplituda, gdzie pickiem jest chęć zwalenia. Z czasem aplituda maleje, picki stają się częstsze, ale zwiększa sie ich częstotliwość. Pamiętajcie, że Wasz własny umysł jest w tym momencie Waszym wrogiem będzie próbował Was przekonać na 10.000 sposobów, żeby dostarczyć sobie strzału dopaminki. "Wytrzymałem 30 dni- należy mi sie nagroda! Przecież już nad tym panuję !" - nie. "Czytałem, że masturbacja regularna jest przecież zdrowa!" Nice try mózgu. itp. itd.

Oto moja historia, z góry przepraszam, że wyszło tego tyle, ale nie da się skrócić w mojej opinii tych lat doświadczeń. Przepraszam również za błędy ortograficzne, stylistyczne lub inne. Przelewałem prosto z głowy.

************************

Świetna kolejna historia potwierdzająca jakie rezultaty i zmiany można osiągnąć gdy przestanie się być dopaminowym ćpunem masturbującym się do pornografii. Bardzo inspirująca przemiana i dowód na to, że można stare nawyki zastąpić nowymi, choć nie obędzie się bez bólu, flatline'u i wielu momentów zwątpienia. Ale warto! Warto zawalczyć o swoje lepsze samopoczucie, lepszy seks, lepsze związki i lepsze życie.

24 komentarze:

  1. Świetny artykuł ziom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej takich historii! Dzięki i pozdro z wykopu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualnie mam 37 lat. Mój problem z porno (początkowo gazetki) potem net oraz masturbacją zaczął się, gdy byłem nastolatkiem, więc jest to bite 20 lat. Skutki tego są opłakane. Praktycznie jestem impotentem. Badania hormonów wskazane przez sexuologa są bardzo dobre, wiec zapewne jest to kwestia związana z psychiką. Niestety sexuolog w swojej diagnozie bagatelizuje zgłaszany przeze mnie problem z porno i masturbacją zlecając kolejne badania, których wyniki są dobre a nawet bardzo dobre. Twierdzi,że nerwy mogą też być znaczenie - w przeszłości miałem sytuacje stresowe, które jak to bywa w 21 wieku występują też u mnie na codzień. Moja pierwszy raz z dziewczyną w 2007 roku zakończył się porażką, która trwa do dziś:( Miałem próby stosunków, które w większości kończyły się porażką. Niema u mnie czegoś takiego jak wzwód poranny. Członek od silnego ucisku wywołanego masturbacją jest odporny na bodźce. Zwykłe porno i fantazje też nie wystarczają. Mój popęd spadł do 0. Masturbacja jest mechaniczna i rzadka i tez nie dająca satysfakcji - członek jest flakiem mimo obrazów z monitora. Ostatnio zapisaną przez sexuologa spedrę wykorzystałem w podwójnej dawca 2x200 podczas masturbacji. Zrobiłem tak dwa razy. Najdłużej przez te lata wytrwałem 5 tygodni bez masturbacji - było to jakiś miesiąc temu. Najgorsze, że mój popęd wtedy wiele nie wzrósł -dlatego wątpię w skuteczność odwyku w moim przypadku. Wtedy złamałem się z nudów i chęci "przeżycia" chwilowej przyjemności. Proszę o pomoc i jakieś rady. czy wg Ciebie jest dla mnie jakaś szansa? Chciałbym żyć normalnie, mieć kobietę z którym mógłbym z satysfakcją dla nas obojga normalnie współżyć, jednak boje się, żę nie będzie mi to już dane bo jestem IMPOTENTEM dla którego niema już pomocy i szansy na wyleczenie. Wahałem się czy napisać, ale w końcu postanowiłem to zrobić. Proszę o radę - co mam robić i czy jest dla mnie szansa. przepraszam za chaotyczny styl, ale szarpią mną nerwy wywołane całą tą sytuacją.

    z góry przepraszam za dublowanie posta. Załączyłem go przed chwilą też pod innym starszym artykułem na tym blogu, ale bojąc się przeoczenia przez autora bloga postanowiłem go także wkleić pod najnowszy postem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Twoim przypadku,jak i moim, wstrzemięźliwość od Pmo,mierzy się w miesiącach,a śmiem twierdzić że przy tak długim okresie lat rok byłby wskazany...i do tego dążę.Sam mam 37 lat i siedziałem w tym syfie od 14 roku życia, napisałem w formie przeszłej,bo nie chcę już wracać do tego co było, zniszczyłem sobie głowę , straciłem przez to wiele lat życia, myśląc że wszystko w porządku tam na dole,a kiedy lądowałem z partnerką w łóżku,wiele razy musiałem zapaść się pod ziemię,z wiadomych przyczyn...Masakra! Po 20; latach życia w matni, całego tego syfu przyszedł czas na zmianę!Od kilku miesięcy zacząłem szukać i interesować się Nofap,i...wiesz co? Jest dla nas nadzieja,😉Ale czas w naszym przypadku liczy się w miesiącach,i nie ma się co łamać,bo zmiany które zaszły w zwojach są dalece zaawansowane,i reset jako że mózg jest neuroplastczny potrwa baaardzo długo, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.Aktualnie jestem na 65 dniu i to mój najdłuższy NoPmO w życiu...od kilku lat interesuje się samorozwojem,zdrowym trybem życia, przeszedłem na Ketozę,czytam masę książek ,aktywnie ćwiczę ,czasem medytuje,staram się spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu,uziemiam się ,morsuje...I wszystko to daje mi pozytywnego kopa,uwierz,to pomaga,dyscyplina jest tu bardzo ważna ,i wiem jakie to trudne,ale z każdym dniem coś się zmienia, czuję To!Przez PM,zmarnowałem tyle lat,związek ze wspaniałą kobietą się rozsypał jak domek z kart, może gdybym wiedział wcześniej że jestem uzależniony od całego tego chorego gówna, moje życie wyglądało by innaczej? Może...ale nie użalam się nad sobą tylko daje radę i do przodu,jest o co walczyć i wyleczyć się w końcu, znaleźć partnerkę życia cieszyć się że wspaniałego współżycia,zdrowego,takiego jak trzeba😉😉...Tak, czas jest tu najlepszym lekiem,i cierpliwość,z dyscypliną to pewny sukces! Głowa do góry i lecimy ze zmianą, pozdrawiam i powodzenia!

      Usuń
    2. Dziekuje za obszerna i rzeczowa odpowiedz, która napawa nadzieja...czytając wnioskuje, ze mamy podobny staż w tym gównie. Ja tez chce wkoncu stanąć na nogi i żyć tak na 100% Jestem świadomy, ze łatwo nie będzie. Ponowię swoje pytanie (może to wydać Ci się dziwne, ale bardzo mnie to nurtuje..), tzn czy wg Ciebie odbywszy solidny odwyk od tego gowna (kilka, kilkanaście m-cy) nasza sprawność sexualna (facetów jeszcze przed 40tka) wróci i będzie umożliwiać normalne współżycie z kobieta? Chciałbym mieć mocne przekonanie w tym zakresie..Rejs na oślep w tym przypadku ciężka walka z nałogiem nie będzie tak łatwy jak zmaganie się z tym wszystkim przy jednoczesnym przekonaniu, ze w razie wygranej wygrywam wszystko-powrót do sprawności sexualnej a co za tym idzie nadzieje na żonę, dzieci czyli normalna rodzine. Podziwiam Twoje 2 mce-to naprawdę dobry wynik!!!Oby tak dalej! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Głęboko wierzę że tak będzie 😉.I jak wyżej napisałem,czas jest tu najważniejszy,dyscyplina i dążenie do celu,a jak wiadomo nagrodą za naszą ciężką i mozolną pracę...jest Zdrowa głową, sprawność seksualna czyli..bycie turbo kotem w łóżku z fajną laseczką😉 i zostawienie za sobą tego całego bajzlu!Po obejrzeniu wielu filmów i przeczytaniu dziesiątek artykułów na temat wyjścia z tego szamba,wszystkich tych ludzi którym się udało wyjść na prostą,a byli tacy którzy naprawdę dostali w kość... Wierzę że powrót do normalności jest możliwy i w Twoim i moim przypadku,jak i bardzo podobnych lub takich samych które zapewne tu na Blogu czytałeś .Ale wiadomo,samo się nie zrobi,a więc lecimy z tematem! Najważniejsze iść do przodu,a jak mawiał klasyk:Akceptacja tego,w jakim punkcie życia się obecnie znajdujemy,jest wolnością i początkiem uzdrowienia...💪👍🙂

      Usuń
    4. Mądrze powiedziane!! Lecimy z tematem dokładnie! Nie mamy już czasu na „mamy czas na uleczenie”..w naszym wieku ten czas jest teraz. Nie będzie łatwo wiem...Dzięki za dobre słowa. Sadze, ze jeszcze nie raz tu się spiszemy! Pozdrawiam i powodzenia na drodze do normalności i pozytywnej zmiany!

      Usuń
    5. @Nadopaminie Marcin wysłałem wiadomość formularzem kontaktowym i byłbym bardzo wdzięczny za odpowiedz. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Jeżeli masturbowalem się dosłownie minutę do zdjęcia,ale w porę się ogarnąłem to nofap jest przerwany? Może głupio to brzmi bo, albo zjebalem albo przechodzę flatline pomóżcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomoże ktoś? naprawdę bede wdzieczny

      Usuń
    2. "hands on the cock, reset the clock". a ile miałeś dni?

      Usuń
    3. Przerwany czy nie przerwany...na logikę bez znaczenia. Ogarnałeś się w porę i podziw dla Ciebie. Karawana jedzie dalej i niema chyba co analizować tylko dalej walczyć! Powodzenia

      Usuń
  5. A czy jeśli miałem fantazje i zrobiłem to pod prysznicem to czy resetuje odwyk? To była chwila. Narzeczona nawet się nie zorientowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Nadopaminie Marcin sprawdź maila

    OdpowiedzUsuń
  7. czy po flatline wracają "supermoce" ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomocy. Za tydzień mało być 5 miesięcy mojego PMO, a przed chwilą się zmasturbowałem (bez porno). Co robić? Boję się, że już ruszyła machina i za kilka godzin lub jutro odpalę porno. Często tak robiłem po masturbacji. Już ułożyłem sobie życie, było wszystko spoko, mialem otwierac firme, a teraz wpadłem i się boję, że wszystko legnie w gruzach. Pomocy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czy masturbacja popsuje mi wszystko? Czy znowu stanę się lękliwy, niepewny siebie, bez motywacji?? Czy będę musiał przechodzić flatline od początku??

      Usuń
    2. Jeśli masturbacja była bez porno i jakichś mocniejszych fantazji, to jedziesz dalej, chodzi o to, żeby nie pompować mózgu dopaminą. Przez 5 miesięcy robiłeś dobrą robotę i tego co wypracowałeś nikt ci nie zabierze, ważne, żeby nie wpaść w ciąg tylko walczyć dalej. Powodzenia! PM

      Usuń
  9. @nadopaminie Marcin odpowiesz na maile?

    OdpowiedzUsuń
  10. Zeszłego tygodnia masturbowalem się do stopek koleżanki bo mam fetysz... Wyglądało to tak wchodzę na Social media dokładnie na instagrama patrzę A tam ona i zacząłem akt który trwał nie więcej niż kilka minut (2 może 3) w porę się opamiętałem i powiedziałem stop. Do orgazmu nie doszło, ale od kilku dni jestem przygnębiony jakby to były odczucia flatline miałem za sobą około 2 miesięcy. Dodam że mam wielką ochotę na porno czy wrócić do tamtego zdjęcia i sobie ulżyć i pytanie brzmi co mam robić czy zresetować licznik czy walczyć?

    OdpowiedzUsuń
  11. Siema powiem tak ludzie tak zawiksowali się na ten cały nofap, że dosłownie wszystko podpinają po to. Oczywiście klepania czy uprawianie nawet sexu codziennie wyczerpuje bo organizm pobiera wszystko aby uzupełnić braki. Też mam fetysz stóp i znam temat jeśli zdarzy Ci się wpadała nie wkręcają sobię poczucia winy. Większość przed tym całym wielkim bum na nofap robili to i mieli wyjebane na samopoczucie. Nie chcę mówić, że masturbacja jest zła czy seks,ale w większej ilości wszystko szkodzi ważne aby podejść do tematu na luzie. Podbijając do komentarza wyżej ziomek miał passę 5 Miechów i myśli, że wszystko pier... Jak domek z kart. Właśnie takie pojebane myślenie robi więcej szkody niż jeden wybryk jesteśmy ludźmi. Więc broda do góry i do przodu pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co mi radzisz zresetować licznik poczuć sie potem kilka dni słabo,czy nie walić i 3mać się jakoś dalej podpowiem,że teraz jest fatalnie :(... byłem uzależniony od fajek i od 5dni nie pale może organizm domaga sie dopaminy i trzeba przetrwać to pomoże ktoś co najlepiej zrobić

      Usuń
    2. Wbij na luz zrób reset licznika psychicznie Ci to zrobi lepiej bo będziesz mieć przekonanie, że zaczynasz od nowa nie fiksuj się tak tym z popędem seksualnym ciężko wygrać. Najważniejsze, że podejmujesz walkę i ograniczasz już to a nadmierne myślenie, że się nie udało nie pomaga. Normalne, że czujesz się źle bo umysł podsyła Ci myśli abyś poczuł się źle i przygnębiony mówię Ci zmiana stosunku myślenia zmienia dużo. Więc cisnij do przodu i tyle pozdro!

      Usuń