Jeden z czytelników podesłał mi na maila parę linków i poprosił o komentarz do aktualnie głośnej sprawy z edukacją seksualną w szkołach i projekcie ustawy. Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał - https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,25316187,pis-chce-5-lat-wiezienia-za-edukacje-seksualna-wroclaw-protestuje.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25312439,pis-chce-kary-5-lat-wiezienia-za-edukacje-seksualna-i-wiedze.html#opinions
Nawet pięciu lat pozbawienia wolności domaga się PiS za edukowanie młodzieży na temat seksualności i antykoncepcji. Czy to koniec edukacji seksualnej w polskich szkołach?
No cóż, jeśli chodzi o edukację to jestem na tak. Nauka o antykoncepcji jest potrzebna. Podobnego zdania są także inni.
"Edukacja seksualna jest formą profilaktyki, zapobiegania, a zapisy projektu "Stop pedofilii" są bardzo niebezpieczne, bo nie wiadomo, kto i za co miałby być karany" - ocenił profesor Zbigniew Lew-Starowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. (http://www.tvn24.pl)
Właśnie w tym tkwi problem, nie wiadomo kto i za co miałby być karany. Wiele blogów musiałoby zostać usuniętych albo wiele wpisów z nich musiałoby zostać skasowanych. Ustawa jest strasznie nieprecyzyjna w mojej ocenie, a to daje bardzo duże pole do różnych interpretacji. Ja mogę chyba spać spokojnie, bo nie promuje masturbacji, a wręcz przeciwnie :) Ale zdrowy i bezpieczny seks dwojga dorosłych ludzi uważam za normalny i to już może się komuś nie spodobać. Czy nauczycielka w szkole ucząca 17 letnią dziewczynę o antykoncepcji też może dostać wyrok? Trochę to pokręcone.
Przy okazji ważną rzecz poruszył jeden z polityków, który negatywnie wypowiada się o tej ustawie.
Krzysztof Paszyk (PSL): „To projekt, który penalizuje wszystkie inicjatywy edukujące dzieci, młodzież o sprawach seksualności i fizyczności”. „Mówię z perspektywy rodzica: Państwo widzicie zagrożenie nie w tym miejscu, gdzie ono występuje. Największe zagrożenie jest tu – w telefonach, tabletach, smartfonach. Dzieci w smartfonach mają pornografię w najgorszym wydaniu”.
To prawda, tak wygląda rzeczywistość. I nie są to tylko moje słowa. Z badań Instytutu Badań Edukacyjnych prowadzonych w 2015 roku wśród 18-latków i ich rodziców wynika, że:
- aż 30 proc. młodzieży wiedzę o seksie czerpało z filmów pornograficznych;
- rodzice najczęściej rozmawiają z dziećmi o higienie narządów płciowych (96 proc.) i wartościach rodzinnych (87 proc.), tylko połowa porusza temat przemocy seksualnej czy orientacji seksualnej, a najrzadziej o: życiu seksualnym jako satysfakcji (18 proc.) i masturbacji (15 proc.);
- choć ponad 50 proc. nastolatków miała za sobą pierwszy stosunek seksualny, to tylko połowa wiedziała, że przez stosunek oralny można zarazić się chorobą przenoszoną drogą płciową i tyle samo, że stosunek przerywany może zakończyć się ciążą.
Moim zdaniem rozsądna edukacja seksualna jest potrzebna i jeśli jej nie będzie to właśnie spełnią się słowa posła PSL, że edukacja będzie pochodziła z filmów pornograficznych czyli nie dość że będzie kłamliwa, szkodliwa i nierealistyczna to przyczyni się do pewnie niejednego uzależnienia wśród oglądających ją. Brak edukacji seksualanej to także zwiększenie przemocy seksualnej, niechcianych ciąż i chorób przenoszonych drogą płciową. Co będzie z tą ustawą, czas pokaże. Póki co uważam ją za bubel prawny.
