poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Moja historia uzależnienia od pornografii

Jak to się stało, że uzależnienie od pornografii mnie dopadło? Nie będzie to jakaś super cudowna historia, bo zapewne jest podobna ona do Waszych historii z życia. No więc było to tak...

Pierwszą gazetkę z pornografią pokazał mi starszy kolega na osiedlu, ale szybko o tym zapomniałem. Za to pamiętam grę w pokera kartami z gazety "Twój Weekend", gdzie na kartach były gołe dziewczyny. Nie mam pojęcia czy ta gazeta jeszcze istnieje, ale wtedy miło się grało takimi kartami :) Nie wiem, czy to był główny zapalnik mojego uzależnienia ale chyba jeszcze nie.
Jeśli podobnie jak ja, ktoś jest z pokolenia 90' 91' 92' to wie dobrze, że internet wtedy raczkował a prędkość 512kb/s była czymś ekstra. Potem coraz szybsza prędkość internetu i czas gimnazjum, gdzie byli nowi kumple i koleżanki, nowe znajomości. Nie zawsze dobre znajomości, ale ogólnie wszyscy dobrze się dogadywaliśmy.

U mnie zaczęło się od zdjęć, ale już zdjęcia pobudzały mocno mózg i dopaminę, do tego doszła masturbacja czyli można powiedzieć klasyka gatunku u większości. Z obrazków szybko przeszedłem na filmiki, które nagrywał starszy brat kolegi i chętnie się dzielił. Ale nawet wtedy nie siedziałem często przed komputerem, bo wolałem grać w piłkę i chyba tylko deszczowa pogoda wymuszała siedzenie w domu. Tu muszę zadać kłam twierdzeniu, że uzależniają się tylko osoby z traumami, osoby bez przyjaciół czy że uzależnienie to maskowanie innych problemów. Otóż nie w moim przypadku i nie w przypadku wielu osób, młodych osób, które miały to nieszczęście zetknąć się z pornografią za wcześnie. Jedni w ten świat XXX wsiąknęli, inni nie i to raczej była kwestia przypadku, a nie inteligencji czy liczby kolegów w szkole. Zresztą wystarczy poczytać co się dzieje teraz. A dzieje się nieciekawie - http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12649221,Psycholog__Moi_pacjenci__8_letnie_dzieci_uzaleznione.html
Ośmiolatki raczej nie mają stresów i są żywe i ciekawe świata. Szkoda że niestety czasami aż za bardzo. Inna sprawa to nieodpowiedzialni rodzice. Dziś już nie chowają po szafach kaset VHS z pornografią, to nie lata 90. Dziś dają dziecku smartfona by zająć jego czas i mieć spokój. Co wyrośnie z takiego uzależnionego 8 latka który obejrzy już kilkadziesiąt czy kilkaset filmów nawet przed pierwszym pocałunkiem z dziewczyną...

Po gimnazjum kolejna zmiana środowiska i liceum, pierwsza dziewczyna, seks, imprezy. Nie czułem wtedy jakoś bardzo uzależnienia, ale dni zlewały mi się w jeden ciąg a chęci do nauki, socjalizowania się było coraz mniej. Nic mnie nie cieszyło i kilka dobrze zapowiadających się znajomości zwyczajnie zmarnowałem. Wiem, że wielu zrzuci to na nadmierną masturbację, ale nie wiem czy to nie samo porno było gorsze, które często mi nie towarzyszyło. Może nie codziennie, ale wystarczająco często i powtarzalnie by zamieniło się to w nawyk. Zły nawyk, który wyraźnie stopował mnie w wielu dziedzinach życia i co widzę dokładnie po wielu latach. Dalej była już historia którą opisywałem na początku bloga i która dała mi jasny znak: "chłopie przestań oglądać pornografię i nagradzać się za nic". Faceta mocno dotyka niewypał w łóżku przy dziewczynie, więc był to dla mnie zimny prysznic, że coś jest nie halo. Ale wieczne zmęczenie, słaba kondycja, brak zaangażowania w różne sprawy też mi dokuczały, jednak nie miałem pojęcia że może mieć to jakiś związek z filmami dla dorosłych. Chodziło jednak o niski poziom dopaminy, o czym wówczas nie miałem pojęcia a dziś przestrzegam każdego - to nic przyjemnego, gdy dopamina jest na niskim poziomie, a prolaktyna na wysokim. Potem wpadłem na stronkę yourbrainonporn i szybko zorientowałem się, że ze swoim problemem nie jestem sam. Masa cennej wiedzy, którą chłonąłem godzinami. Z czasem klocki zaczęły się łączyć, dotarłem też na wątek Nofap na reddit. Wielu ludzi opisywało swoje zmagania, zawirowania w życiu, a nawet stany depresyjne i poczucie zmarnowanego życia. I wtedy pomyślałem, że skoro ja oglądałem stosunkowo niewiele porno i nie każdego dnia, a podziałało na mnie to tak niekorzystnie, że aż straciłem chęć poznawania dziewczyn i brak erekcji w sytuacji intymnej, to co dopiero muszą czuć osoby oglądające pornografię codziennie! A część oglądała już naprawdę hardcorowe rzeczy i była zaznajomiona z gejowskim porno czy zoofilią. Ale skoro oni po 90 dniach zauważali naprawdę sporą różnicę i liczne plusy, które określali jako "superpowers", to może i dla mnie była szansa? Dziś wiem, że tak i jestem najlepszym przykładem, że zerwanie na zawsze z porno to jedna z najlepszych ale i najtrudniejszych w realizacji, decyzji mojego życia. Stąd też ten blog, żebyście nie myśleli że skoro jesteście na zakręcie życia i czujecie się jak zombie, to musi to trwać wiecznie. Nie musi i nie powinno, bo życie jest naprawdę ciekawe i warto być kreatorem własnego życia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza