Drodzy Bracia, po udzieleniu się w innym temacie, uznałem, że opiszę swoją historię, bo może być dla niektórych krzepiąca i dodać otuchy, by walczyć z nałogiem. Jestem czysty ponad trzy lata.
Wybaczcie, jeśli mój post wyda się chaotyczny - ale to z jednej strony, że tak dużo chciałbym Wam powiedzieć, a z drugiej na przestrzeni czasu niektóre spotrzeżenia mogą być umieszczane nie do końca chronologicznie. Fapstronautą byłem przez około 12 lat. od okresu dojrzewania do w zasadzie dorosłego życia 13-25. Odkąd odkryłem fapowanko, robiłem to coraz częściej, przez całe lata. Do momentu, gdy czując bardzo duże rozgoryczenie życiowe, standy depresyjne, myśli samobójcze i szereg innych dolegliwości zacząłem szukać odpowiedzi i znalazłem subreddit NoFap na reddicie. Od tamtej pory zacząłem czytać, wyznania Braci z całego świata, motywować się i podjąć próbę walki z nałogiem - który w mojej opinii nie różni się niczym od alkoholizmu, czy narkomanii, nałogowego palenia. Schematy tego jak nasz mózg na 1000 sposobów potrafi nas podejść by jednak dostarczyć upragniony strzał są wszędzie takie same. *Ważne dla historii jest to, że nigdy nie miałem problemów z poznawaniem kobiet, budowaniem z nimi relacji i konsumowaniu tych relacji. Bywałem w związkach, długich, krótkich, średnich. Teraz jestem w długim. * Co mnie do tego skłoniło ? Zacząłem zauważać, że jest jednak coś ze mną nie tak.
Każdego dnia wstawałem zmęczony. Miałem problemy ze skupieniem się na czymkolwiek. Byłem nerwowy, łatwo się poddawałem, najmniejsze problemy życia codziennego doprowadzały do granicznej frustracji ( szukanie kluczy od samochodu np. ) przy której wręcz syczałem ze wściekłośći. Huśtawki nastrojów 24/7 ukrywane z mniejszą lub wiekszą skutecznością. Ciągłe fatalistyczne myślenie - wszystko się nie uda więc po co próbować ? Odczuwałem takie rozgoryczenie życiem, nic mnie nie cieszyło, miałem myśli samobójcze co 2-3 dzień o których nikomu nie mówiłem. Na kobiety zacząłem patrzeć w sposób pozbawiony człowieczeństwa. Nieważne, czy to była nieznajoma ulicy czy nowa koleżanka, nie obchodziło mnie kim jest i jaka jest jej historia tylko zastanawiałem się nad tym czy byłoby mi z nią dobrze w łóżku i czy istnieje scenariusz w którym dobieram sie jej do majtek. Oglądałem coraz większe ilości porno i z kategorii, które zupełnie mi sie nie podobały. Czesto myślałem sobie " k*rwa serio do tego zwaliłem ? " Ciągle chodziłem zblazowany tzw. brain fog. Ożywiało mnie jedynie myślenie o seksie i tym - oczywiście kiedy znów będę miał chwilę, żeby "zająć się sobą". Uprawiając seks z kobietą, było to mega mechaniczne, a żeby osiągnąć finał musiałem myśleć o obrazach z filmów które oglądałem. Często było tak, że wyłączałem sie w głowie na tyle, że wręcz uciekałem w pamięciówę uprawiając seks z wcale nie odpychającymi kobietami - ale bardziej bym to nazwał masturbacją ich ciałami niż uprawianiem seksu. To z kim uprawiam seks nie miało znaczenia i żadnej wartości. Domyślacie sie pewnie, że abym stanął na wysokości zadania wymagało to tego, aby partnerka wzięła sprawy w swoje ręce w taki czy inny sposób i to najlepiej jak najmocniejszy - jak na filmach. Bo inaczej nic z tego. Co pewnie części kobiet pasowało, ale to było takie hmm... puste. Zdarzało się często, że opadałem w trakcie bez powodu. I nie zawsze udawało mi się osiagnąć szczyt pomimo pracy jak w tartaku.
W najgorszym momencie czułem niepokój, gdy nie ulżyłem sobie 3-4 razy dziennie. I nie miało żadnego znaczenia, czy uprawiałem seks z kobietą danego dnia. Seks jedno, fapowanko drugie. Często żeby osiągnąc satysfakcję musiałem sobie jeszcze po zbliżeniu z kobietą ulżyć ze dwa razy na własną rękę by czuć jakąkolwiek formę spełnienia. Przyszedł taki moment, że myślałem w zasadzie kiedy tylko będę mógł wziąć sprawy w swoje ręce. Mimo tego, że najlepiej mi było załatwiać sprawy we własnym zakresie to mimo wszystko myślałem o tym, aby jednak robić to z jak największą ilością kobiet. Tzn, gdy tylko jakaś dawała mi sygnał, że mogłaby być w jakimś stopniu mną zainteresowana robiłem absolutnie wszystko by wylądować z nią w łóżku. Przez to wplątałem się w wiele naprawdę dziwnych relacji z mniejszymi lub większymi wariatkami. W naprawdę różnym wieku obie strony - ale muszę zaznaczyć też, że w granicy prawa jeśli chodzi o tę dolną granicę. Zdarzyło mi się pare razy wysmażyć frytę w firmowym kiblu by odreagować na stres w pracy. Kolejnym uwłaczającym jako mężczyźnie elementem było to, że w pewnym momencie mając stałą partnerkę w domu z którą seks wystarczyło po prostu zainicjować to i tak biegłem z pracy jak najszybciej, żeby się obsłużyć zanim wróci ze dwa razy. Gdy miała na później w pracy, a ja miałem dzień zdalny to wręcz wmawiałem jej, że musi wyjść wcześniej, żeby coś tam ogarnąć żeby tylko mieć czas szybciej na szlifowanie gryfu. Nie musze chyba wspominać, że zaczynanie jakichkolwiek czynności kreatywnych czy to związanych z pracą czy hobby w zasadzie graniczyło z cudem. Odkładałem najprostsze sprawy w nieskończoność. Jak wspominałem na początku w końcu poczułem, że zniszczę sobie w ten sposób życie jestem g*wnem i nie chcę "przegrać życia" w wieku lat dwudziestukilku. Z pomocą wujka Google trafiłem na Reddit. I tak zaczęła się historia mojej walki . Cały czas czytałem reddit, bardzo pomogła mi appka ReWire Companion - lub coś podobnego w której to gwałciłem przycisk paniki kilkadziesiąt razy dziennie. Moje podejścia trwały odpowiednio tydzień, dwadzieścia kilka dni, 60 dni i teraz najdłuższe ponad 3 lata, może 3,5 - nie pamiętam już kiedy ostatni raz fapałem. Uważam, że dalej jestem fapstronautą, tyle, że nie fapującym. Jak alkoholik pozostaje nim do końca życia i zawsze może zaliczyć powrót. Choć mogę zaryzykować stwierdzenie, że wreszcie jestem panem własnego losu i nawet gdy natknę sie gdzieś na jakąś formę pornografii to po prostu ją ignoruję. Owszem, czuję pewien niepokój, ale nie jest to taka niszcząca chęć nie biorąca jeńców i paląca wszystko wokół. Teraz trochę o plusach. Oczywiście to część bardzo subiektywna, i każdy kto natknie się na ten wątek nie powinien od razu oczekiwać konkretnych namacalnych zmian w swoim przypadku. To nie jest tak, że z dnia na dzień staniesz się superbohaterem. Niektóre apsekty dostrzega się z czasem.
Więc, plusy które zostały zauważone w moim przypadku:
- poprawiła się ostrość wzroku odczuwalnie.
- jakość włosów, paznokci, skóry, oczy stały się bardziej błyszczące.
- spokój ducha
- chęć do robienia rzeczy, taka pozytywna energia życiowa. Chęć zgłebiania nowych hobby
- energia do treningu.
- umiejętność radzenia sobie ze sprawami, nie wpadania w panikę i radzenia sobie z problemami.
( bardzo mi to pomogło w przypadku problemów rodzinnych, bo gdy wpadłem w kłopoty dzięki ojcu to bardzo szybko się z nich wygrzebałem )
- chęć poznawania kobiet jako ludzi, nie jako obiektów seksualnych.
- brak wstydu, otwartość.
- tzw. sharp mind, czyli po prostu jasny umysł.
- stany depresyjne i myśli samobójcze odeszły w niepamięć. Co prawda zdarza się mieć gorszy dzień jak każdemu, ale nie jest to już taki dół do którego nie dociera światło. Każdy ma prawo do gorszego nastroju czasem. Jeśli jest mi smutno, dość szybko z tego wychodzę.
- lepsze panowanie nad nerwami, nie wpadam już w niekontrolowaną furię.
- nauczyłem się cieszyć z małych rzeczy. Wyjścia na spacer, czy pobiegać w miłej okolicy. Dzięki regularnym treningom i woli do trzymania diety w ciągu ostatniego półtorej roku schudłem ponad 30 kg. ( 33 dokładnie na dzień dzisiejszy)
- odzyskałem chęć do życia i umiejętność patrzenia z ciekawością i optymizmem w przyszłość.
- wróciła sprawność seksualna na poziomie zdrowego nastolatka, a mam prawie 3 dychy na karku.
- seks z partnerką stał się prawdziwym festiwalem wrażeń. Prawdziwa kraina nowych bodźców i wrażeń nawet kochając się w zwyczajnie prosty sposób.
- otwartość na partnerkę, wreszcie mogę poczuć, że naprawdę kocham się ze swoją kobietą.
- umiejętność planowania krótko i długoterminowego radość z realizacji planów, cierpliwość.
- pewność siebie, potrafię bronić swoich racji, nie boję się problematycznych konfrontacji w pracy. Znam swoją wartość i potrafię być nieprzejednany w dyskusji, a riposty przychodzą szybko i są celne.
- chęć do budowania długotrwałych zdrowych relacji czy to przyjaźń, czy inne uczucia.
i jeszcze wiele rzeczy o których na daną chwilę mogłem zapomnieć.
Drodzy Bracia, teraz chciałbym wspomniec o radzeniu sobie z pragnieniem. Najważniejsze, moim zdaniem zmusić się i z czasem wyrobić sobie bezmyślne odruchy. Masz chęć ? Idź pod zimny prysznic. Natychmiast. Nie myśl o tym, po prostu odkręć ten pie*dolony kurek i właź. - można zacząć od letniej wody. - Zrób 50 burpees. Jeśli nie pomaga, wyjdź z domu, zadzwoń do kogoś, umów sie. Idź posprzątać auto ( jeśli masz). - Poczytaj o historiach innych, w wielu grupach ludzie wzajemnie się motywują. Obejrzyj filmik na YT o plusach nie fapowania. W aplikacji ReWire jest przycisk paniki, który po naciśnięciu wyświetla Ci ciekawy temat na reddicie motywujący lub fakt motywujący. - Opisz jak się czujesz w formie pamiętnika, będziesz sie kiedyś z tego śmiał - #sprawdzoneinfo. Jeśli nic nie działa, rozważ wizytę u Roksany - to już w zasadzie każdy bierze na swoje sumienie i światopogląd. - mówię tylko że taki scenariusz istnieje- ale traktuj to jako ostateczność. Lepiej zaspokoić chęć z kobietą. Ale tu również jest zagrożenie uzależnieniem. Traktować to należy jako broń ostatniej szansy. Nie polecam blokowania stron, bo przecież i tak jak zakładasz blokadę to umiesz ją zdjąć. Jeżeli nie jesteś za bardzo IT Guy to poproś kogoś komu ufasz, żeby zrobił to za Ciebie. Jedyny sens, gdy nie umiesz zdjąć blokady. Podczas okresu walki z nałogiem miałem góry i doliny - jak wspominałem w innym temacie jest to sinusoidalna amplituda, gdzie pickiem jest chęć zwalenia. Z czasem aplituda maleje, picki stają się częstsze, ale zwiększa sie ich częstotliwość. Pamiętajcie, że Wasz własny umysł jest w tym momencie Waszym wrogiem będzie próbował Was przekonać na 10.000 sposobów, żeby dostarczyć sobie strzału dopaminki. "Wytrzymałem 30 dni- należy mi sie nagroda! Przecież już nad tym panuję !" - nie. "Czytałem, że masturbacja regularna jest przecież zdrowa!" Nice try mózgu. itp. itd.
Oto moja historia, z góry przepraszam, że wyszło tego tyle, ale nie da się skrócić w mojej opinii tych lat doświadczeń. Przepraszam również za błędy ortograficzne, stylistyczne lub inne. Przelewałem prosto z głowy.
Świetna kolejna historia potwierdzająca jakie rezultaty i zmiany można osiągnąć gdy przestanie się być dopaminowym ćpunem masturbującym się do pornografii. Bardzo inspirująca przemiana i dowód na to, że można stare nawyki zastąpić nowymi, choć nie obędzie się bez bólu, flatline'u i wielu momentów zwątpienia. Ale warto! Warto zawalczyć o swoje lepsze samopoczucie, lepszy seks, lepsze związki i lepsze życie.









